środa, 6 lipca 2016

Zdrowa opalenizna bez słońca w kilka godzin ? MUST HAVE ! Vita Liberata - Marula Dry Oil Self Tan Spf 50

O wspaniałych produktach marki Vita Liberata mogliście przeczytać na moim blogu nie raz. Zawsze się nimi zachwycałam, bo jest czym... nie da się ukryć. :) Tak więc gdy tylko dostrzegłam w ofercie nowość, samoopalający kosmetyk z filtrem spf50 - Marula Dry Oil Self Tan od razu wiedziałam, że musi być mój ! Czy podbił moje serce równie skutecznie ? O tym już za chwilę.




OPIS PRODUKTU

Marula Dry Oil Self Tan to wszystko czego potrzebujesz na wakacyjny letni czas! Pierwszy na świecie produkt samoopalający z filtrem SPF 50.
Orzeźwiająca i lekka konsystencja olejku posiada wiele cennych właściwości które są doskonałym uzupełnieniem przy wyjątkowej opaleniźnie. East African Marula Oil jest 4-krotnie bardziej nawilżający niż olejek arganowy oraz zawiera 4 razy więcej witaminy C niż pomarańcze.
Tahitian Monoi Oil odbudowuje skórę i dogłębnie ją nawilża. Technologia pHenO2® nadaje stopniową i naturalnie wyglądającą opaleniznę, która już po jednej aplikacji utrzymuje się nawet 4-krotnie dłużej niż po zastosowaniu innych produktów samoopalających. Certyfikowane składniki organiczne odżywiają i pielęgnują skórę zapewniając równocześnie szerokie spektrum ochrony SPF 50.


Więcej informacji oraz dostępność - drogerie SEPHORA.




Produkt znajduje się w szklanej, matowej buteleczce o pojemności 100ml. Opakowanie zdobione jest złotym nadrukiem, co dodaje mu elegancji. Całość dodatkowo zapakowana jest w zalakowany folią kartonik. Po odkręceniu korka widzimy, że w szyjce buteleczki umieszczono plastikową nakładkę z mniejszym otworem, co uważam za bardzo dobre rozwiązanie, gdyż olejek nie będzie nam się wylewał w nadmiernych ilościach. Oczywiście otwór od nowości jest dodatkowo bardzo dobrze zabezpieczony sreberkiem, które należy zerwać przed pierwszym użyciem kosmetyku.





Marula Dry Oil Self Tan ma lekką, półpłynną konsystencję w kolorze ciemnego brązu o delikatnym zapachu, bez typowego smrodku tanich samoopalaczy. W formule zatopiono mnóstwo iskrzącego, drobnego pyłku, który pięknie rozświetla i podkreśla opaleniznę. Jego pojemność to 100ml, które należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Jeśli będziemy sięgać po niego sporadycznie, może okazać się to dość trudne, gdyż kosmetyk ten jest bardzo wydajny i nie ubywa go tak szybko, jakbyśmy się tego spodziewali.




  • Przygotowanie do aplikacji i aplikacja ...
Zanim przystąpimy do aplikacji tegoż produktu na skórę, należy w pierwszej kolejności wykonać dokładny peeling ciała, np. kawowy. Trzeba również pamiętać, aby nie używać żadnych nawilżających kosmetyków przed nałożeniem samoopalacza. Zastosowanie się do tych wskazówek pozwoli osiągnąć najlepsze rezultaty, a przecież o to nam właśnie chodzi. :)




Marula Dry Oil Self Tan podczas dłuższego spoczynku rozwarstwia się, tak więc przed użyciem należy mocno wstrząsnąć buteleczką, aby wszystkie trzy warstwy się dobrze połączyły. Gdy to uczynimy, możemy przystąpić do działania... Do rozprowadzenia kosmetyku możemy użyć specjalnej rękawicy lub po prostu własnych dłoni. Zgodnie z zaleceniami producenta nakładam olejek kolistymi ruchami, jednocześnie dokładnie go rozcierając. Pozwala to uzyskać doskonały efekt bez żadnych smug, zacieków czy plam. Warto mieć na uwadze, by aplikować mniejszą ilość preparatu na łokcie, kolana czy stopy, a w razie potrzeby dodatkowo przetrzeć te miejsca wilgotną chusteczką.



  •  Marula Dry Oil Self Tan Spf50 w roli samoopalacza
Już kilka minut po całkowitej aplikacji skóra pokrywa się lekko brązowym kolorem i wygląda jakby dopiero co dotknęły ją pierwsze promyki słońca. Na lepsze efekty trzeba poczekać co najmniej godzinkę, jednak dla optymalnych rezultatów polecam zostawić preparat na skórze na około 8h i dopiero wtedy go całkowicie spłukać. Wówczas kolor naszej sztucznej "opalenizny" pogłębi się i będzie naprawdę satysfakcjonujący, a do tego utrzyma się  2-3 dni ! Po upływie 8h spłukuję kosmetyk ze skóry czystą, letnią wodą i cieszę się widokiem pięknej opalenizny bez wysiłku, bez wylegiwania się na słońcu i bez wysuszonej na wiór skóry. A więc czego chcieć więcej ?




Jednorazowa aplikacja pozwala otrzymać pięknie, subtelnie zbrązowiałą skórę, bez pomarańczowych tonów. Uzyskana opalenizna wygląda bardzo naturalnie i nikt tak naprawdę nie zorientuje się, że to zasługa samoopalacza. Gdyby mimo wszystko, efekt był dla nas zbyt delikatny - po zmyciu preparatu możemy zdecydować się na kolejną aplikację, co da mocniejszy efekt, a ciało będzie wyglądać jak po długich, słonecznych wakacjach spędzonych nad morzem. Warto również wspomnieć, że suchy olejek marula łatwo rozprowadza się na skórze. Pozostawia po sobie gładką, subtelnie rozświetloną skórę bez uczucia lepkości czy tłustości. Po aplikacji ciało jest miękkie i miłe w dotyku. Produkt nie wysusza skóry i jej nie uczula, natomiast łagodzi wszelkie podrażnienia.





  • Skład i właściwości pielęgnacyjne suchego olejku Marula
Marula Dry Oil Self Tan to wyjątkowy kosmetyk, który nie tylko funduje nam piękną, delikatnie rozświetloną opaleniznę w krótkim czasie, ale również wpływa dobroczynnie na nasze ciało, bowiem wyróżnia się cudownym, naturalnym składem. Znajdziemy w nim m.in. bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe olej marula, który 4-krotnie bardziej nawilża skórę niż olej arganowy, a na dodatek zawiera 4 razy więcej witaminy C niż pomarańcze. Mamy tutaj również ekstrakt z ogórka (chroni i odżywia skórę), olej ze skórki pomarańczy gorzkiej (dzięki zawartości polifenoli działa przeciwrodnikowo, uszczelnia naczynia krwionośne, nawilża i odżywia), olej kokosowy (silnie nawilża i wygładza skórę) oraz wyciąg z gardenii tahitańskiej (działa przeciwzapalnie, łagodząco, długotrwale nawadnia skórę).  

Dodatkowym atutem suchego olejku marula jest wysoki filtr ochronny spf50, tak więc będzie idealnym towarzyszem w wakacyjną podróż. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym i pod tym kątem nie sprawdziła jego działania. Powiem tyle - sprawdza się doskonale ! Świetnie chroni skórę, więc nie dorobimy się czerwonej, wręcz poparzonej skóry, ale pod warunkiem że będziemy go używać zgodnie z przeznaczeniem. Na myśli mam tu obfitą aplikację 15 min. przed ekspozycją na słońce + dodatkowe ponawianie aplikacji co 2 godziny. 





Podsumowanie :
Marula Dry Oil Self Tan Spf50 to dla mnie obowiązkowy MUST HAVE wakacyjnej kosmetyczki. Idealny samoopalacz, chroniący skórę przed niekorzystnym działaniem promieni słonecznych, ale również mający na nią korzystny wpływ, bowiem zawiera sporo wartościowych, pielęgnujących składników. Świetny na każdą okazję, do stosowania nie tylko w lecie, lecz o każdej porze roku. Bardzo lubię po niego sięgać przed jakimiś ważniejszymi imprezami, kiedy nie chcę straszyć ludzi bladą skórą. Z przyjemnością zakupię go ponownie, gdy tylko dobije dna, bo zdaje się że nie ma sobie równych. :) Jestem dumna z jego posiadania i szczerze polecam, nie zawiedziecie się !!



63 komentarze:

  1. Ja zawsze bałam się takich produktów, bo z moim szczęściem zawsze robiłam sobie plamy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, zawsze bałyśmy się używać samoopalaczy bo bałyśmy się smug itd. Ale ten wydaje się być inny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że nie śmierdzi. Nie cierpię zapachu tych tanich samoopalaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam próbkę tego olejku, szybko można się w nim zakochać, jest fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tak średnio jestem zadowolona z pianki od nich, ale może jak dam jej jeszcze szanse to coś z tego wyjdzie ;)

    zaczarowana-oczarowana.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianki jeszcze nie miałam, ale jestem jeszcze ciekawa ich balsamu samoopalającego do ciała :)

      Usuń
    2. Ja ogólnie innych produktów również jestem ciekawa, bo dużo zachwytów słyszę na ich temat ;)

      Usuń
    3. Ja ogólnie innych produktów również jestem ciekawa, bo dużo zachwytów słyszę na ich temat ;)

      Usuń
  6. Dla mnie produkty Vita Liberata są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. NIE znam produktow tej firmy;) samopalacze? chetnie z nich korzystam zima , wiosna lub wczesnym latem kiedy nie ma jeszcze sloneczka;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej marce wcześniej ;) Samoopalaczy się boję, przez co ich nie używam, ale ten wygląda naprawdę bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba się zastanowić nad tym, bo moja tegoroczna opalenizna powoli blednie, a lato w tym roku w Anglii niestety o nas zapomniało.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się, że oprócz właściwości opalających również pielęgnuje skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt jest świetny ;)Pozdrawiam ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. efekt jest całkiem przyjemny ;) nie brudzi ubrań ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz po aplikacji trzeba uważać i najlepiej włożyć na siebie jakieś ciemne ubranie, w razie czego, bo może lekko ubrudzić ubranie. Natomiast po spłukaniu, gdy zostajemy z widoczną opalenizną - nie ma obaw o plamy na ubraniach :)

      Usuń
  13. Lubię samoopalacze, jednak najbardziej lubię naturalną opaleniznę.
    Jeśli chodzi o samoopalacz jestem wierna balsamowi z ziaji
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam produkty tej marki i bardzo często ich uzywam :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo kreatywny post!
    W wolnej chwili zapraszam do mnie na nowy post riwlawn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Przed rozpoczęciem sezonu letniego kupiłam samoopalacz z Lirene i jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale świetny :D słońca brak, więc trzeba kupić samoopalacz

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszłam o tym produkcie, ale wydaje się dość dobry :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  19. Od dawna kuszą mnie ich produkty, ale do tej pory samoopalacze raczej nie wzbudzały u mnie zachwytu. Może ten sprawdzi się lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdzieś już na blogu o tym czytałam..:) Z chęcią bym wypróbowała!<3

    http://www.justcleo.pl/2016/07/parisian-chic-with-bourjois-souffle-de.html

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię tę markę choć tego produktu jeszcze nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wysoki filtr mega sprawa:) właśnie testuje ten olejek:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety obecnie nie mogę wypróbować ich kosmetyków :

    OdpowiedzUsuń
  24. Pięknie wyglada ale dla mnie jest stanowczo zbyt ciemny :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Wow opalenizna wygląda pięknie:) Muszę sobie zakupić ten produkt zwłaszcza ze mam mało czasu na opalanie:) buziaki Kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  26. ten olejek to istne cudo! po co smażyć się na słońcu skoro super opaleniznę można mieć bez wychodzenia na słońce :D

    OdpowiedzUsuń
  27. zaciekawiłaś mnie tym produktem ;) fajnie, że nie ma tego brzydkiego zapachu i że dodatkowo rozświetla, efekt-wow :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zawsze boje się, ze uczynię sobie smugi:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeszcze nigdy nie używałam takich produktów :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy produkt, choć wydaje mi się, że z pianką Lirene jest mniej zachodu a robi podobną robotę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. nie rpzepadam za samoopalaczym, nie potrafię ich używac i zreszta boję się, że sobie coś zorbię, czytyaj plamy wszędzie gdzie sie da haha

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie używam takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  33. nie lubię być opalona :/ :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Nigdy nie próbowałam samoopalaczy, bo nie byłam do nich przekonana, ani też nie słyszałam żadnej pozytywnej opinii na temat takich produktów. Muszę przyznać, że twoja recenzja mnie przekonała, mam nadzieję, że wkrótce wypróbuje ten produkt :)
    Zapraszam: http://allixaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Dużo o tych samoopalaczach słyszałam, ale nigdy nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  36. ja wolę poleżeć na słońcu, bo mi wystarcza chwilka i już jestem brązowa :D

    klikniesz u mnie?:) [ Blog ¦ Instagram ]

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam kiedyś piankę tej marki i świetnie się sprawdzała. =)

    OdpowiedzUsuń
  38. Uwielbiam kosmetyki z Sephory ale niestety dość często to cena mnie odstrasza :(


    madzik-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. ja jakos samoopalaczmi bawic sie nie umiem ....

    OdpowiedzUsuń
  40. marzy mi się taki kosmetyk ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Tym razem nie dla mnie, jakoś mnie już opalenizna od kilku lat nie kręci :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo lubię kosmetyki tej marki, lecz tego suchego olejku marula jeszcze nie miałam. Ojjj kusisz :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  43. Świetny efekt :) Miałam kiedyś piankę z tej firmy i również byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Bardzo ładny efekt - wiele pozytywów słyszałam o tym kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Będzie mi bardzo miło.
Odwdzięczam się za każdy komentarz w wolnym czasie :)

OBSERWUJESZ MOJEGO BLOGA ? Daj znać ! - odwdzięczę się tym samym !